czwartek, 8 sierpnia 2013

M, zachód, nostalgia

 Spontaniczność. Tak w skrócie można by nazwać ten wpis. Zwykły spacer z aparatem w ręku, ale o niezwykłej godzinie. No i oczywiście niezastąpiona M w roli modelki :) Nie potrzeba jakiegoś wyszukanego tła, pleneru, miejsca. Wystarczyło, że odeszliśmy kilka metrów od domu, na teren pobliskiej szkoły. Ważna była godzina. Jak dla mnie zachód słońca mógłby trwać 12h. Codziennie.
Troszkę ubolewałem nad brakiem blendy, a raczej osoby do jej trzymania (zazwyczaj robi to M :), lecz jakoś udało się wybrnąć. Być może pomógł założony przeze mnie biały t-shirt. Stałem się człowiekiem-blendą. Aczkolwiek takie niedoświetlone zdjęcia też mają swój klimat. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić do oglądania i komentowania.




5 komentarzy:

  1. Lubię :) Fajne foty. Zwłaszcza to pierwsze zdjęcie... A właściwie to jednak wszystkie!

    OdpowiedzUsuń
  2. M jak muza :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. rewelacją :) ubóstwiam te zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń